kuchnia/Kultura

Bazarowe wieści czyli uwaga na zmodyfikowane genetycznie truskawki

Wreszcie pełnia wiosny, można poszaleć na bazarze i w kuchni. Na bazar przy Halach Mirowskich chodzę z plecakiem. Ładuję w niego warzywa, robiąc wielkie zakupy raz na tydzień. Mimo że ma z 30- 40 litrów, miejsca nie starcza, wlokę dodatkwo wielkie siaty. Jakieś 20- 30 kg jedzenia. Wydaję średnio koło 100- 150 PLN.

Wczoraj na bazar poszedłem tylko na chwilkę, szybko wszystko kupić, już nawet nie patrzeć gdzie mają taniej (zwykle przejdę sie raz, popatrzę na ceny, i potem kupuję u tych którzy mają warzywa trochę taniej). Wczoraj były takie szalone tłumy, że w ogóle chciałem zrobić zakupy w 15 minut, a trwały 3 razy dłużej i musiałem z plecakiem iść od razu na trening i trenować w zwykłym dresie bo nie zdążyłem nawet dojść do domu po strój na trening.

Kupiłem truskawki (9 PLN/kg). U jednego kupca te jakie kupiłem były niesmaczne, taka wata. Jestem prawie pewien że były zmodyfiikowane genetycznie. Gdzieś tam jeszcze kupiłem półtora kilo truskawek wyglądających na niezmodyfikowane genetycznie. Smakowały przynajmniej jak truskawki, i się szybko gniotły i psuły w odróżnieniu od tych chyba zmodyfikowanych, mniej miękkich i mniej psujących się.

Już dochodząc na bazar widzimy mnóstwo starszych ludzi, panie w moherowych beretach, ludzie o kulach. Trzeba bardzo powoli spieszyć się by ich niechcący nie popchnąć. A skutecznie tarasują wąskie chodniki obstawione przez chodnikowych sprzedawców.

Dziś po treningu byłem w spuermarkecie. W tych sieciach mają dość straszne warzywa i owoce. Biedronka to nie była, taka przeciętna sieć, ale jakość tych towarów fatalna. Limonki które niedawno tam kupiłem szybko zgniły. Ale są i tak tanie- 85 gr sztuka. Czasem warzywa są tutaj nieco tańsze, ale jakościowo raczej się nie umywają do tych z bazaru. W takich marketach kupują chyba ci którym się śpieszy.

Do ratatuj, takiego warzywnego leczo, kupuję miękkie pomidory (3-4 PLN/kg), które są zwykle przecenione, oraz nieco pomarszczone i tańsze papryki (5-6 PLN/kg). Świeże pomidory zostawiam do sałatek. Kupuję bakłażany, brokuły, buraki, marchew, cebulę, oraz ser tofu i ostrwe papryczki w sklepie chińskim. Namaczam groch, cieciorkę albo soczewicę. Z tego powstaje wegańskie leczo. Jem je z młodymi ziemniaczkami, takim groszkiem który nawet nie zasługuje na pokrojenie, jest wsypywany do garnka i gotowany w łupinach.

Czasem silę się na kuchnię hinduską, np. sos tamaryndowy robiony ze strąków tamaryndowca indyjskiego. Niestety, powoli zapominam jak to się przyrządza, ba, trzeba mieć jakieś kosmiczne przyprawy które nie wiem skąd dostać, moja znajoma hinduska przywoziła je z Indii.

Krzystajmy z kuchni, idźmy na bazar po zakupy. Teraz jest najlepsza pora by po zimowej mizerii najeść się owocami i świezymi warzywami. Truskawek niedługo już nie będzie, może poza tymi zmodyfikowanymi…

fot cc Wikimedia

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s